#uftrr $$ #btfd

Zarządzanie ryzykiem na rynkach kapitałowych

Temat zarządzania ryzykiem to dość obszerny wątek, dlatego też postanowiłem podzielić go na dwa oddzielne artykuły:

  1. Zarządzanie ryzykiem na rynkach kapitałowych. Historia o trzech takich co próbowali wygrać z rynkiem.
  2. Stop loss – ustawiać czy nie, jeśli tak to jak duży. Jak uniknąć częstego wybijania na SL oraz co robić z SL, gdy pozycja już zarabia. [LINK]

Historia o trzech takich co próbowali wygrać z rynkiem

Droga spekulacji każdego z nas zaczyna się dość podobnie. Nie inaczej było w przypadku trzech kolegów w dojrzałym wieku: Mirek, Janusz i Daniel, bo o nich mowa, zainteresowali się spekulacją zupełnie przypadkowo. Pewnej słonecznej i spokojnej soboty siedząc przed komputerem Mirek natrafił na ogłoszenie w internecie:07-04-2018 17-12-43

Zaciekawiony jak to możliwe, że ktoś zaorał 2,5 mln zł w minutę, nie czekając długo złapał za telefon i zadzwonił do Janusza i Daniela o wszystkim im opowiadając. Podekscytowani koledzy zaczęli zgłębiać temat inwestycji i rynków kapitałowych, szczególnie zainteresował ich rynek Forex oferujący dźwignię finansową i jak wynikało z reklam brokerów – szybkie zyski. Mirek zafascynowany nieograniczonymi możliwościami zysku postanowił wypłynąć od razu na głęboką wodę. Zrezygnował z dotychczasowej pracy na rzecz spekulacji. Założył rachunek realny u brokera oferującego bonusy pieniężne przy dużych wpłatach. Zwabiony szybkim i dodatkowym zyskiem wpłacił swoje wszystkie dotychczasowe oszczędności. Janusz, z natury mniej impulsywny od Mirka, również otworzył konto realne u brokera, który także oferował bonus pod warunkiem, że w 30 dni zrobi 200% zysku, ale stwierdził, że zanim zacznie handlować najpierw skorzysta z edukacji popularnych i “zarabiających” na spekulacji traderów. Szczególnie zaciekawiło go ich unikalne podejście do handlu na niemieckim indeksie DAX, ponieważ przepracował całą swoją młodość u zachodnich sąsiadów i czuł dziwną więź z tym rynkiem.07-04-2018 17-02-21.png

Daniel, najbardziej ostrożny z trójki kolegów, potrafił spojrzeć na całą sytuację z dystansu i stwierdził, iż jak przy każdej innej czynności najpierw trzeba się odpowiednio przygotować do tego co zamierza się robić. Dlatego też, założył rachunek demo i zaczął przeszukiwać całą sieć w poszukiwaniu darmowej wiedzy nt. strategii, systemów i innych składowych spekulacji. Cała trójka dość szybko poznała funkcjonowanie platformy, zdobyła podstawową wiedzę. Dowiedzieli się o istnieniu różnych systemów/metodologii, ważnych danych makroekonomicznych, rodzajów wykresów, czym jest trend i że dobrze za nim podążać, przyswoili podstawy price action, średnich, oscylatorów itd. itd. Każdy z nich korzystał z innych źródeł wiedzy – Mirek przede wszystkim ze szkoleń swojego brokera, który widząc niski poziom wiedzy Mirka robił co mógł, aby go u siebie zatrzymać w ciągłym zapewnieniu, że wszystko co robi jest poprawne. Janusz skakał ze szkolenia na szkolenie, każde kolejne musiało mu dostarczać coraz większej wizji bogactwa, najlepiej takie gwarantujące codziennie 5% zysku albo 1000% w miesiącu, więc płacił coraz więcej za szkolenia licząc, że w końcu ktoś pokaże mu tego złotego graala spekulacji i do końca życia będzie mógł leżeć pod palmą handlując z telefonu. Daniel, który sprawnie poruszał się w sieci trafił na kilka darmowych portali o tematyce inwestycyjnej, przejrzał polsko i anglojęzyczne filmy na youtubie i wszystkie ciekawe spostrzeżenia skrupulatnie notował w swoim notesie. Koledzy wymieniali się książkami, zdobytą wiedzą, w międzyczasie oczywiście aktywnie handlując. Mirek z Januszem śmiali się z Daniela, że gra na demo to nie to samo co na prawdziwych pieniądzach, bo przecież skoro poświęca na coś czas to powinien mieć z tego kasę – to normalny schemat działania w każdej dziedzinie życia. Pod presją kolegów Daniel w końcu się ugiął, jednak wpłacił minimalny wymagany depozyt. Bez większego przygotowania do każdej sesji koledzy siedząc na konferencji skype otwierali i zamykali pozycje, bez żadnego planu, w końcu Daniel widząc brak konsekwencji, brak trzymania się zasad w swoim i kolegów działaniu zażartował, że jego zdaniem to co robią przypomina bardziej kopanie piłki przez małe dziecko do pustej bramki aniżeli dojrzałą spekulację, z którą miał już styczność obserwując różne streamy live tradingu. Janusz oburzony słowami Daniela pokazał mu rachunek na którym widniało 110% zysku, a więc brakowało mu tylko 90% z bazowej kwoty, aby uzyskać bonus od brokera. Tak mijały dni i tygodnie, prawie każdego dnia rozmawiali ze sobą na skype wymieniając się pomysłami na transakcje. Po prawie dwóch miesiącach ich rachunki prezentowały się następująco: Mirek: +450% niezrealizowanego zysku, Janusz +180%, Daniel -10%. Mirek i Janusz ewidentnie zachłyśnięci zyskami, zupełnie nie dostrzegali swoich braków wiedzy i doświadczenia, a każda uwaga ze strony Daniela kończyła się szyderczym śmiechem, bo przecież on jako jedyny był na minusie. Rzeczywiście, Mirek złapał mocny trend na jednym z instrumentów i otworzył maksymalnie dużą pozycje, przez cały ten okres ją trzymając. Janusz ucieszony swoimi dotychczasowymi sukcesami, nie mógł się doczekać odebrania bonusu od brokera, bo przecież brakowało mu już tylko 20% do celu. Oboje przejawiali przesadną pewność siebie i ekscytację podczas każdej sesji. Czuli się spełnieni jak nigdy wcześniej, planowali już ze swoimi rodzinami na co wydadzą zarobione pieniądze. Daniel zostawał z wynikiem w tyle za kolegami, kręcąc się wokół zera. Jednak nie przejmował się tym zbytnio, po prostu robił swoje i trzymał się wcześniej ustalonego planu.

 

night-lightning-thunderstorm.jpg

Nagle i niespodziewanie przyszedł okres ogromnej zmienności na rynkach wywołanej zawirowaniami w polityce międzynarodowej i zagrożeniem konfliktem zbrojnym z zaangażowaniem największych światowych mocarstw.  Rynki odebrały to bardzo źle, jeszcze gorzej odebrały to otwarte pozycje Mirka i Janusza. Pozycja Mirka wróciła w dwa dni do jego punktu wejścia, jednak ten pomimo przepełniającego go bólu i wszechogarniającego paraliżu nie potrafił zrobić nic. Nie zabezpieczając pozycji w żaden sposób stale pytał nerwowo kolegów co dalej jakby szukał zapewnienia w ich głosach, że rynek w końcu zawróci. Janusz, pomimo iż w szczytowym punkcie swojego rachunku miał 250% to nie zamknął pozycji, skoro już zrobił 200% to chciał dobić do 300%. Na chwilę obecną jego rachunek zaczął topnieć, a on coraz bardziej zbulwersowany dokładał do stratnych pozycji, zwiększając swoje zaangażowanie kapitału do maksimum. Daniel w swojej ostrożnej naturze próbował doradzać kolegom, sam znacznie zmniejszając rozmiary pozycji z racji bardzo wysokiej zmienności na rynkach.

 

07-04-2018 20-34-57.png

Następnego dnia coś się zmieniło. Daniel nie mógł się dodzwonić do swoich kolegów. Zmartwiony sytuacją postanowił pojechać i upewnić się, że wszystko u nich w porządku. Zbliżając się do domu Mirka słyszał krzyk i padające co chwilę niecenzuralne słowa, jednak nie powstrzymało go to od zapukania. Drzwi otworzyła mu rozpłakana i przepełniona furią żona Mirka, na podłodze leżały walizki i porozrzucane rzeczy, jednak Mirka nigdzie nie było widać. Daniel wszedł do środka i udał się w stronę pokoju kolegi. Jego oczom ukazał się siedzący Mirek, jak się po chwili okazało całkowicie sparaliżowany, wlepiony oczami w monitor, odcięty od świata zewnętrznego liczył na cud – pozycja była bardzo bliska poziomu stop out. W tym momencie weszła żona Mirka oświadczając mu, że się wyprowadza do mamy, zabiera dzieci i niech nie próbuje do niej dzwonić. Mirek tkwiący w rynkowym letargu jakby zupełnie nie zwrócił uwagi na słowa wykrzykującej żony. Daniel obawiając się o psychikę kolegi postanowił z nim zostać. Kilka godzin później pozycja została automatycznie zamknięta i ponad 90% oszczędności Mirka przepadło. W tym czasie Daniel cały czas próbował dodzwonić się do Janusza, bez skutku. Po kilku prośbach skierowanych do Mirka o pomoc udali się pod dom Janusza, jednak nikt im nie otwierał. Jeszcze bardziej zaniepokojony Daniel zaczął się rozglądać dookoła domu i zerkać przez okna do środka domu. W pewnym momencie zobaczył Janusza stojącego na krześle z przywiązaną liną do drążka. Działając automatycznie wybił szybę i rzucił się koledze na pomoc. Na szczęście nie było jeszcze za późno choć nie można tego powiedzieć o jego stanie konta.

To wszystko potoczyło się bardzo szybko, z bogów spekulacji z dnia na dzień Mirek z Januszem stali się wrakami ludzi. Sprawy nie wyglądały już tak kolorowo jak na początku, jak zapewniali ich telefoniczni konsultanci i doradcy czy sprzedawcy marzeń na szkoleniach.

Na dzień dzisiejszy ani Mirek ani Janusz nie myślą o ponownym handlu na rynkach, Mirek próbuje przekonać żonę do powrotu, a Janusz dwa razy w tygodniu chodzi do psychoterapeuty. Daniel pozostał na rynku, nie wie czy będzie się tym zajmował na poważnie, na razie zwiększa swoją samoświadomość, ucząc się na błędach kolegów na pewno nie chce traktować spekulacji jako jedynego źródła utrzymania. Na wspólnych spotkaniach z Mirkiem i Januszem próbuje im tłumaczyć, iż wina leży przede wszystkim w braku kontroli ryzyka i braku zarządzania tym ryzykiem, jednak koledzy nie bardzo chcą już słuchać czegokolwiek na temat spekulacji. Czują się oszukani, w ich głowach pojawia się złość i sprzeczność, bo przecież nikt wcześniej im o tym nie wspominał, nie wymagał precyzyjnego zdefiniowania występujących ryzyk ani ustawiania jakichś stop lossów przez zawarciem każdej transakcji. Widzieli tylko to co chcieli widzieć, czyli zyski, często niewyobrażalnie duże, jedni mentorzy mówili grać grubo albo wcale. Inni, powoli, ale stabilnie, ale i tak prawie żaden z nich nie mówił o jakimś zarządzaniu ryzykiem, przecież ponad 95% czasu rynek zawraca, po co ktoś miałby się zastanawiać nad tymi 5%? Zawsze przecież można wyjść na zero…

Drogi czytelniku, jeśli nie doświadczyłeś rzeczy opisanych powyżej to proszę cię w tym momencie o dłuższą chwilę refleksji, zrób to dla siebie w imię zasady: Mądry człowiek uczy się na swoich błędach, sprytny uczy się na cudzych błędach, a głupi nie uczy się wcale i wciąż popełnia te same błędy, licząc na inny rezultat.

 

 

07-04-2018 19-47-57.png

Przechodząc do sedna tematu. Zarządzanie ryzykiem na rynkach kapitałowych to przede wszystkim:

  1. Identyfikacja ryzyka oraz jego analiza ilościowa i jakościowa – określenie rodzaju ryzyka, określenie jak dużą stratę mogę ponieść oraz z jakim prawdopodobieństwem może wystąpić dane ryzyko,
  2. Planowanie zarządzania oraz przeciwdziałania ryzyku – określenie w jaki sposób oraz jakimi środkami zamierzam się bronić w momencie wystąpienia danego ryzyka,
  3. Monitoring i kontrola ryzyka – prowadzenie pozycji, dodawanie bądź redukowanie ryzyka w zależności do zmieniającej się sytuacji na rynku.

Pierwsza myśl jaka pojawia się w mojej głowie na słowa ryzyko i rynek to oczywiście – stop loss. Jednak często zapominamy, że zlecenie zabezpieczające stop loss to tylko element całościowego kontrolowania ryzyka na rynku.

Do działań zmniejszających ryzyko na rynkach kapitałowych możemy zaliczyć:

  1. Stop loss – posiadający równie dużą liczbę zwolenników co przeciwników. Jedni zawdzięczają mu przeżycie na rynku przez wiele lat, inni obarczają go za wszystkie porażki by koniec końców usunąć go całkowicie ze swojej metodologii, jeszcze inni udają, że nie istnieje. Jako zwolennik ich stosowania chciałbym w tym miejscu napisać jednoznacznie – używajcie! Jednak należy sobie zdać sprawę, iż niewłaściwe używanie i stawianie w złych miejscach może być przyczyną tracenia na rynku i ciągłej bulwersacji („złapałem SL, a rynek poszedł w moim kierunku”) co z kolei prowadzi do kolejnych, jeszcze poważniejszych błędów. Zagadnienie stop loss będzie przedmiotem drugiej części artykułu, która będzie poświęcona tylko temu zagadnieniu i jego praktycznym wykorzystaniu. W teorii sprawa wygląda bardzo prosto:
  • Używasz, więc musisz się liczyć z licznymi, małymi stratami,
  • Nie używasz, więc musisz się liczyć, że w końcu rynek nie zawróci, a do ciebie      zapuka margin call.

 

  1. Wielkość pozycji – nt. właściwego doboru wielkości pozycji wspomniałem już wcześniej w artykule Top10. W kontekście zarządzania ryzykiem to bardzo istotny jak nie najważniejszy element. Na rynkach gdzie mamy do czynienia z dźwignią finansową brak dopasowania wielkości pozycji do zmienności oraz wielkości konta daje nikłe szanse na przetrwanie dłużej niż kilka miesięcy. Zdecydowanie lepiej mieć niedoszacowane ryzyko niż przeszacowane tym bardziej jeśli mowa o spekulacji intraday, gdzie emocjonalny element spekulacji ma ogromny wpływ na to co robimy, a połączenie tego ze zbyt dużymi rozmiarami pozycji kończy się katastrofą w dłuższym terminie.

 

  1. Dzielenie kapitału – podejście i zastosowanie ma sens na rynku lewarowanym. Jak sama nazwa wskazuje mamy przeznaczone 10 tyś. PLN na inwestycje, dzielimy to na 10 rachunków po 1 tyś. PLN, wpłacamy 1 tyś. PLN na rachunek brokerski i tym handlujemy. Rafał Zaorski z TJS nazwał to podejście RUN dodając do niego stop na kapitale 50% lub 75%. W praktyce to akceptowalny zamiennik używania standardowych stop lossów, ponieważ mamy już wbudowany stop loss z racji małej części kapitału, którą operujemy plus minimalizujemy w ten sposób ryzyko nieodzyskania kasy w przypadku „zawinięcia się” biznesu brokera z dnia na dzień.

 

  1. Dywersyfikacja – dzielenie jednego pomysłu inwestycyjnego na kilka rynków. Przykładowo mając za sobą sytuację makroekonomiczną wskazującą na osłabianie się dolara w najbliższych tygodniach, wyszukujemy najsilniejszych indeksów walut np. EUR i JPY i zamiast brać transakcję tylko na EURUSD, bierzemy ją również na USDJPY czy XAUUSD (złoto). Dochodzi do tego rynek opcji, na którym możemy kupić opcję waniliową na umocnienie dolara i tym samym zrezygnować ze standardowego SL na rzecz opcji. Część środków możemy również przeznaczyć na zakup obligacji amerykańskich, ale to opłacalny manewr przy dłuższych inwestycjach i dużym kapitale.

 

  1. Hedge – przez większość źle kojarzony, ponieważ błędnie używany. Możemy rozróżnić dwa rodzaje: pozytywny i negatywny. Większość używa negatywnego hedge czyli otwierają pozycję w przeciwną stronę, gdy pierwotna pozycja traci (przy kontraktach terminowych, aby zamknąć pozycję długą musimy otworzyć krótką, na rynku CFD tego nie ma!). Oczywiście ma to sens po przebiciu istotnego poziomu wsparcia/oporu, ale klasyczne rozwiązanie postawienia w tym miejscu SL wydaje się być mniej problematyczne. Inaczej sprawa wygląda przy pozytywnym hedge’u – prowadzimy zyskowną transakcję, cena dochodzi nam do ważnego poziomu, potencjalne miejsce zawrotki, mamy cały czas fundamenty przemawiające za naszą pierwotną pozycją, nie chcemy z niej rezygnować, ale zdajemy sobie sprawę, iż wystąpienie głębszej korekty na danym poziomie jest wysoce prawdopodobne, więc otwieramy przeciwstawną do już zarabiającej nam pozycji, w ten sposób zabezpieczając zysk i nie rezygnując z pierwotnej pozycji. Jedynym spekulantem na polskim rynku z jakim się spotkałem, który na bieżąco używa pozytywnego hedge jest Maciej Żelazny z grupy FxWolves i wykorzystuje to narzędzie na bardzo wysokim poziomie. Kluczem do poprawnego wykorzystania pozytywnego hedge’a jest obszerna i aktualna wiedza fundamentalna.

 

To tyle w części pierwszej, druga będzie poświęcona w całości zagadnieniu stop loss oraz jego praktycznym i optymalnym wykorzystaniu na rynku.

07-04-2018 20-31-45.png

I pamiętaj nie bądź jak Mirek Forexu czy Janusz Fx – bądź jak Daniel “Kubek”.

GL & HF

 

[TS]

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Treści przedstawione na stronie są prywatnymi opiniami autorów i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie treści zawartych na tej stronie, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie wyżej wymienionych treści.

%d bloggers like this: